Jak ćwiczyć skutecznie?

Na Scoil na gClairseach 2011 nauczyłam się nieco więcej o tym, jak skutecznie ćwiczyć grę na harfie, a w zasadzie jak ćwiczyć na każdym instrumencie muzycznym.

Poniższy tekst jest syntezą wykładów, które prowadził Andrew Lawrence King oraz Barnaby Brown, rad Ann Heymann a także moich własnych przemyśleń w tym temacie.

Każdy, kto uczy się grać na instrumencie wie, jak ważnym jest regularne ćwiczenie. Większość znanych mi muzyków uważa, że powinna ćwiczyć więcej… Można jednak ćwiczyć skutecznie i nieskutecznie – czas ma tu znaczenie drugorzędne.

Zacznę od rzeczy oczywistych. Grając na instrumencie tworzymy muzykę. Odbiera ją ucho a rejestruje mózg. Jak to wpływa na nasze ćwiczenia?

Za każdym razem, kiedy uda się poprawnie zagrać utwór mózg dostaje kolejną kopię zapisu, który jest poprawny. Za każdym razem, kiedy zdarzy nam się zagrać źle – zapisana zostaje zła wersja utworu, mało tego, prawdopodobieństwo, że pomylimy się znów w tym samym momencie staje się większe.

Podstawowe zasady poprawnego ćwiczenia:

  • Jak z każdym treningiem: ćwicz mało, ale często. 15 minut trzy razy w tygodniu jest lepsze niż 3 godziny raz w tygodniu
  • 3 minuty porządnych, zdyscyplinowanych ćwiczeń przyniesie większe efekty niż trzy godziny gry bez koncentracji
  • jeśli nie jesteś w humorze na takie ćwiczenia absorbujące uwagę, pograj dla przyjemności, ale nie przerywaj gry jeśli się pomylisz.

Są trzy sposoby ćwiczenia: dwa dobre i jeden zły.

Pierwszy dobry sposób: gramy utwór. W momencie, kiedy zdarzy się pomylić przerywamy, cofamy się o kilka taktów. Gramy kilka razy trudny fragment a następnie gramy dalej. Nastąpiła pomyłka, która została naprawiona.

Drugi dobry sposób: gramy utwór. W momencie, w którym zdarzy się pomyłka nie przerywamy gry, ale zgodnie z rytmem utworu gramy aż do końca. W ten sposób zyskujemy ogląd na całość utworu i to jak cała melodia rozkłada się w rytmie.

Trzeci sposób, zły (ale niestety bardzo powszechny): gramy utwór. W momencie, w którym zdarza się pomyłka poprawiamy ten jeden dźwięk, albo i nie, przerywamy grę po czym gramy dalej. To bardzo zły sposób. Powoduje, że mózg dostaje zapis kolejnej pomyłki, która nie zostaje naprawiona. Poważnie  jeśli złapiecie się na takim nawyku (niestety widzę go też u siebie) to postarajcie się go wykorzenić.

Powyższe sposoby poruszają też coś, co z pewnością mówił każdy nauczyciel: należy zaczynać powoli. Lepiej zagrać utwór wolniej niż sugeruje tempo, ale poprawnie (kolejna kopia poprawnie zagranej melodii zapisana!) niż silić się na tempo i mylić co chwilę. Szybkość przyjdzie z czasem. Jak mówią niektórzy – należy ćwiczyć do momentu, aż pomyłka stanie się niemożliwa.

Jak dobrze zacząć?

  • znajdź pierwszą nutę w zasięgu sopranowym, sprawdź czy to ta.
  • znajdź pierwszą nutę w zasięgu basowym, sprawdź czy to ta
  • skoncentruj się
  • daj sobie dwa spokojne uderzenia serca, czy też tak jakby jedną frazę muzyki w myślach zanim zagrasz pierwszą nutę.

Taki sposób sprawia, że jesteś naprawdę gotowy do zagrania utworu, jesteś w jego klimacie zanim on się jeszcze rozpocznie.

Zaczynaj dobrze za każdym razem, nawet jeśli grasz tylko fragment w ramach ćwiczenia.

Canntaireachd

Canntaireachd to szkocki termin na specyficzny rodzaj śpiewu, którego używano do nauki gry na dudach. Skodyfikowany przez Campbella pod koniec XVIIIw. Stworzone w celu nauki „piosenki” składały się z sylab (He, ha, ho, dro) w różnych układach, gdzie spółgłoski i ich układy odpowiadały ornamentom, zaś samogłoski mówiły o wysokości dźwięku.

Dosyć jednak o dudach.

Jak to działa?

Moim zdaniem chodzi o zakodowanie w mózgu poprawnej wersji utworu jeszcze zanim zaczniemy go grać. W harfiarskiej praktyce dobrze jest nauczyć się nucić piosenkę jeszcze zanim zaczniemy ją grać na harfie – nie musi być ładnie, ważne, żeby było poprawnie.

Poza tym takie podejście powoduje, że grający myśli melodią, a nie palcami czy konkretnymi nutami.

Piobaireachd

Piobaireachd (irl.) lub Pibroch (szk.) to nazwa Wielkiej Muzyki (Ceòl Mór) na szkockie dudy. Charakteryzuje się dużą ilością wariacji, w których podstawowa melodia jest dzielona za pomocą ornamentów. Powstają w ten sposób coraz bardziej zawiłe motywy, które przedzielone są pewnego rodzaju refrenem. Widzę podobieństwo między Piobaieachd a muzyką z walijskiego manuskryptu ApHuw.

No dobrze, ale gdzie tu harfa?

Barnaby Brown radzi, by kłopotliwe motywy czy fragmenty melodii, lub nawet ornamenty ćwiczyć na takim schemacie, jaki wykorzystuje się często w muzyce dudziarskiej.

1101 0010

Należy wybrać jeden motyw, który sprawia trudność, spowolnić do momentu, w którym jesteśmy w stanie go zagrać. To będzie nasze 1.

Wybrać drugi motyw, który sprawia trudność i spowolnić, do momentu, w którym jesteśmy w stanie go zagrać. To będzie nasze 0. Może to być ten sam motyw, co 1, ale na innych dźwiękach etc.

Gramy nastepnie według schematu, dwie „1”, jedno „0” jedna „1”, dwa „0” jedna „1” jedno „0”.

Jak to działa?

Moim zdaniem przenosi sposób myślenia z „ojej, gram trudny kawałek” na myślenie jaki fragment schematu zagrać za chwilę. Dodatkowo mięśnie (i mózg) mniej się męczą, niż gdyby po prostu powtórzyć jeden motyw cztery (czy osiem) razy. Taki schemat potrafi zahipnotyzować.

Warto zwrócić uwagę na to, że w muzyce dudziarskiej, która ma dźwięk wiodący (stale obecny) – burdon. Jedynki w muzyce są grane w całkowitej harmonii z burdonem, zaś zera – w lekkim dysonansie. Utwory dudziarskie skonstruowane są tak, że podany wyżej schemat tworzy zwrotkę, zaś po niej następuje refren. W trakcie utworu refren może być grany w harmonii z burdonem lub w dysonansie, ale utwór raczej zostanie skończony refrenem zagranym bez dysonansów – niejako rozwiązując melodie.

Pamięć mięśniowa

Mała rada od Ann Heymann: jeśli chcesz nauczyć swoja rękę, swoje mięśnie jakiegoś konkretnego ruchu przygotuj się do niego. Zagraj. Zatrzymaj rękę w tym kształcie, jaki tworzy po ruchu. Dopiero po chwili znów przygotuj rękę do zagrania ornamentu czy gestu po raz kolejny.

Ann radzi także, by ornamenty (Buntinga) czy inne gesty rąk (o gestach na harfę można poczytać w świetnym opracowaniu Simona – „Gestures” – które zawiera kompilację gestów od Buntinga, z manuskryptu ApHuw i kilku innych źródeł) – ćwiczyć sobie także po ciemku, przed snem. Ja czasem tak robię, ale czasem kończy się to spaniem z harfą w łóżku…

Na swoje usprawiedliwienie jednak dodam, że to wiekowa tradycja, którą podtrzymywał Denis O’Hampsey 🙂

Przeczytaj więcej