Luna

Czysty i ostry jak nóż co przecina
los człowieka na dwie drogi równe
tą, której koniec znika w obłokach
i tą, którą idziesz na stracenie dumnie

Czysty i piękny jak źrenica oka
na granatu chmurnym nieboskłonie
patrząc losy nasze splata srebrną nicią
znając losy nasze popiół z nich usuwa

Srebrny półokrąg na granicy dziejów
Czarem odegnania oznaczony w księdze
Przewodzi sprawiedliwym, przewodzi zagubionym
wędrowcom ścigającym czarną cienia przędzę

Noc ciemna bez światła, w mroku się potykam
A na ziemi leżąc wykrzykuję jej imię
wiem że powróci na granatu niebo
nim przyjdzie pierwsza kwadra
jeśli przyjdzie

It is a very old song, one of the first I wrote for the harp. I don’ play it often. Inspired by the Moon and her faces.

Music and lyrics by Barbara Karlik CC-BY-SA.